Narzędzia AI, których naprawdę używam w pracy
Wstęp: 99% artykułów o narzędziach AI to ściema
Otwierasz LinkedIn. Ktoś poleca “Top 50 AI Tools That Will Change Your Life”. Klikasz. Lista zawiera narzędzia, których autor użył raz, dwa razy, albo wcale — ale wyglądają ładnie na screenshocie.
Znam to. Sam się na to nabierałem.
Dlatego ten wpis będzie inny. Zero teorii, zero hype’u. Tylko narzędzia, których faktycznie używam jako digital marketer w Cemex Polska. Codziennie. Na prawdziwych zadaniach. Z prawdziwymi efektami — i prawdziwymi frustracjami.
Jeśli czegoś tu nie ma, to znaczy, że tego nie używam. Proste.
1. Claude / ChatGPT — mój cyfrowy współpracownik
Zacznijmy od oczywistego. Duże modele językowe to fundament mojej pracy z AI.
Do czego ich używam:
- Pisanie pierwszych wersji tekstów (maile, posty, opisy produktów)
- Research — “wyjaśnij mi to jak pięciolatkowi”
- Brainstorming, kiedy mam pustkę w głowie
- Analiza danych — wrzucam CSV i pytam o wnioski
Co robią dobrze: Oszczędzają mi godziny na zadaniach, które wcześniej wymagały gapienia się w pusty ekran. Pierwszy draft tekstu w 2 minuty zamiast 40? Tak, proszę.
Co robią źle: Halucynują. Wymyślają źródła. Piszą “oczywiście!” zbyt często. I — to ważne — bez dobrego promptu i kontekstu dają przeciętne wyniki. Garbage in, garbage out. Jeśli nie wiesz, czego chcesz, AI też nie będzie wiedziało.
Moja zasada: AI pisze draft. Ja piszę finał. Zawsze.
2. Semrush + funkcje AI — SEO na sterydach
Semrush to moje główne narzędzie do SEO, i od jakiegoś czasu mają wbudowane funkcje AI, które faktycznie pomagają.
Do czego go używam:
- Audyty SEO stron
- Research słów kluczowych
- Analiza konkurencji
- AI-generowane sugestie optymalizacji treści
Co robi dobrze: Automatyczne audyty oszczędzają masę czasu. Funkcja “SEO Writing Assistant” podpowiada, jak poprawić tekst pod kątem konkretnych fraz — i robi to sensownie. Keyword Magic Tool z AI sugestiami pomaga znaleźć frazy, o których bym nie pomyślał.
Co robi źle: Czasem sugestie AI są zbyt generyczne. Typu “dodaj więcej słów kluczowych” — dzięki, Sherlocku. Poza tym Semrush to kombajn — łatwo się w nim zgubić, jeśli nie wiesz, czego szukasz.
Moja zasada: Semrush daje dane. Interpretacja i strategia to moja robota.
3. Google Ads AI — smart bidding i nie tylko
Google coraz mocniej pcha AI do swoich produktów reklamowych. I w przeciwieństwie do wielu “AI features”, te faktycznie działają.
Do czego go używam:
- Smart bidding (Target CPA, Maximize Conversions)
- Sugestie copy reklamowego
- Responsywne reklamy w wyszukiwarce (RSA)
- Performance Max campaigns
Co robi dobrze: Smart bidding to game-changer. Serio. Algorytm Google widzi tysiące sygnałów, których ja nie widzę — urządzenie, lokalizacja, pora dnia, historia użytkownika. Moje ręczne stawki nie mają szans w porównaniu.
Co robi źle: Sugestie copy są… średnie. Google proponuje nagłówki reklam, które brzmią jak wygenerowane przez robota (bo zostały). “Kup teraz! Najlepsza oferta! Sprawdź!” — to nie jest copy, to jest spam. Poza tym Performance Max to trochę czarna skrzynka — nie zawsze wiesz, dlaczego coś działa lub nie.
Moja zasada: Oddaję AI bidding. Zatrzymuję kontrolę nad przekazem.
4. Obsidian — mój drugi mózg (bez AI, ale kluczowy)
Obsidian nie jest narzędziem AI. Ale jest fundamentem mojego workflow, dlatego go tu wrzucam.
Do czego go używam:
- Notatki ze spotkań, pomysły, drafty
- System “second brain” — powiązane notatki
- Planowanie treści
- Baza wiedzy o projektach
Co robi dobrze: Wszystko jest w Markdown, lokalne, szybkie. Mogę linkować notatki między sobą, tworzyć grafy wiedzy, przeszukiwać wszystko w sekundę. Żaden tool webowy tego nie daje.
Czego mu brakuje: Nie ma wbudowanego AI (są pluginy, ale przeciętne). Za to — i tu jest klucz — Obsidian pięknie współpracuje z AI w terminalu. Mogę nakierować Claude’a na folder z notatkami i powiedzieć: “przeczytaj moje notatki o projekcie X i napisz brief”. Kontekst + AI = magia.
5. n8n — klej, który spaja wszystko
n8n to narzędzie do automatyzacji workflow. Open source, self-hosted, potężne.
Do czego go używam:
- Automatyczne raporty z Google Analytics → mail
- Powiadomienia o nowych leadach
- Łączenie danych z różnych źródeł
- Automatyzacje, które normalnie wymagałyby programisty
Co robi dobrze: Łączy narzędzia, które normalnie ze sobą nie gadają. Mogę zrobić workflow: “kiedy pojawi się nowy lead w formularzu → wyślij maila → zapisz w arkuszu → powiadom na Slacku”. Bez kodowania. A z wbudowanymi node’ami AI mogę dodać np. automatyczne podsumowanie leada.
Co robi źle: Krzywa uczenia się jest stroma. Jeśli nigdy nie robiłeś automatyzacji, n8n Cię przytłoczy. Dokumentacja jest OK, ale community to głównie geecy, którzy zakładają, że wiesz, co to webhook.
Moja zasada: Automatyzuję tylko powtarzalne zadania. Jeśli robię coś raz, nie buduję do tego workflow.
Podsumowanie: AI to narzędzie, nie magia
Pięć narzędzi. Tyle. Nie pięćdziesiąt, nie sto — pięć.
I wiesz, co jest najważniejsze? Żadne z nich nie działa samo. Claude nie napisze dobrego tekstu bez dobrego briefu. Semrush nie zrobi strategii SEO za Ciebie. Google Ads AI nie naprawi złej oferty. n8n nie zautomatyzuje chaosu.
AI to wzmacniacz sygnału. Jeśli Twój sygnał (wiedza, strategia, doświadczenie) jest silny — AI go wzmocni. Jeśli jest słaby — AI wzmocni bałagan.
Marketer, który rozumie AI, wygra z AI, które nie rozumie marketingu. Zawsze.
Testujesz inne narzędzia AI w swojej pracy? Chętnie pogadam — znajdziesz mnie na LinkedIn.